Plan powtórek do matury z matematyki
Plan powtórek, w którym co tydzień wiesz, który dział ćwiczysz i po co — od diagnozy braków po przykładowy rozkład tygodnia.
Typowy plan powtórek: zbiór zadań otwarty na pierwszej stronie, postanowienie, że tym razem pójdzie po kolei — i utknięcie na wyrażeniach algebraicznych. Materiału jest za dużo, żeby brać go od deski do deski.
Zacznij od diagnozy, nie od pierwszej strony zbioru
Zanim ułożysz plan, musisz wiedzieć, co już umiesz. Sprawdzisz to jednym arkuszem z poprzednich lat, rozwiązanym uczciwie: bez podpowiedzi, bez przerw, z zegarem.
Wynik jest mniej ważny niż to, gdzie przepadły punkty. Działy z pustymi albo błędnymi zadaniami to Twoja lista powtórek, a nie spis treści podręcznika.
Podziel materiał na działy i nadaj im priorytet
Rozbij materiał na osobne działy — liczby rzeczywiste, wyrażenia algebraiczne, równania i nierówności, funkcje, ciągi, trygonometrię, planimetrię, geometrię analityczną, stereometrię, prawdopodobieństwo i statystykę — a każdemu przypisz jedną z trzech etykiet:
- umiem — wystarczy krótka powtórka przypominająca,
- umiem połowicznie — znasz teorię, ale zadania wychodzą co drugie,
- nie ruszałem — zaczynasz od teorii i najprostszych przykładów.
Najwięcej do zyskania jest zwykle w środkowej grupie i to jej warto dać większość czasu. Działy z pierwszej etykiety wracają raz na kilka tygodni.
Rozpisz powroty na kalendarz, nie na listę
Do każdego działu wracaj kilka razy w rosnących odstępach: dzień lub dwa po pierwszym podejściu, po tygodniu i po miesiącu, za każdym razem krócej i bez zaglądania w rozwiązania. Sam mechanizm opisuje wpis o nauce w domu; tu chodzi o co innego — każdy taki powrót musi mieć w kalendarzu konkretną datę. Lista działów mówi tylko, ile zostało; kalendarz mówi, co robisz dzisiaj.
Arkusze rozwiązuj w całości, nie tylko pojedyncze zadania
Pojedyncze zadania ćwiczą dział, ale co jakiś czas potrzebujesz całego zestawu naraz: jedno podejście, karta wzorów, bez telefonu, odmierzony czas. Rozwiązanie zadania to jedna umiejętność, rozłożenie sił na kilka godzin — zupełnie inna.
Porównuj potem swoje rozwiązania z zasadami oceniania, nie z samą odpowiedzią. W zadaniach otwartych punkty idą za kolejne kroki rozumowania, więc praca z dobrą metodą i błędem rachunkowym wciąż bywa punktowana.
Zadanie, którego nie umiesz, jest najcenniejsze
Przyjmij zasadę kwadransa: jeśli po piętnastu minutach nie masz pomysłu, zajrzyj do rozwiązania. Godzina wpatrywania się w treść rzadko coś zmienia, a skutecznie zniechęca.
Samo przeczytanie nie wystarczy, bo cudze rozumowanie zwykle wygląda na oczywiste. Zamknij zeszyt, odtwórz je na czystej kartce, a po dwóch dniach zrób zadanie jeszcze raz od zera. Notuj przy tym nie zadania, tylko to, czego zabrakło: „nie zauważyłem, że to trójkąt prostokątny”. Zdania, które zaczną się powtarzać, to Twoje prawdziwe braki.
Przykładowy tydzień
Poniższy rozkład to cztery godziny i dwadzieścia minut tygodniowo — tyle da się utrzymać przez wiele miesięcy, a o to chodzi bardziej niż o zryw.
- poniedziałek — nowy dział: teoria i najprostsze zadania, 60 minut,
- wtorek — poniedziałkowy dział z pamięci, 20 minut,
- środa — trudniejsze zadania z tego samego działu, 60 minut,
- czwartek — dział sprzed tygodnia lub dwóch, 30 minut,
- piątek — wolne,
- sobota — zadania maturalne z bieżącego działu, 60 minut,
- niedziela — zadania z listy błędów, 30 minut.
Co czwarty tydzień zamień sobotę na cały arkusz w odmierzonym czasie i sprawdź, czy jakiś dział da się przesunąć o etykietę wyżej.